Wspomnienie lyrics

by Michal Zebrowski & Anna Maria Jope





Slonce juz gaslo, niebo zdawało się znizac, sciesniac
I coraz bardziej ku ziemi przyblizac
Az na przeciw ksiezyca gwiazda jedna, druga, blysnela
Juz ich tysiac już ich milion mruga

Tadeusz zadumany zrobil krokow pare gdy mu cos droge zaszlo
Spojrzal, widzi marę, kibic ma wysmukla ksztaltna piers
powabna suknię materialna
Rozowa jedwabna od ktorej odbija się drzacy blask miesieczny

I przystapiwszy cicho szepneła:

Niewdzieczny szukales wzroku mego teraz go unikasz
Niewdzieczny szukales rozmow ze mna dzis uszy zamykasz

Ale uwaz no sama wszak nas widza sledza czyz tak mozna otwarcie
Coz ludzie powiedza wszak to nie przyzwoicie
To (...) Jest grzechem

Jestes mezczyzna znajdziesz kochanke godniejsza
Znajdziesz bogatsza piekniejsza
I tylko dla mej pociechy niech wiem przed rozstaniem
Ze twoja sklonnosć byla prawdziwym kochaniem...

Czym kochal? Krotkie ze soba spedzilismy chwile
I choc one mnie przeszly tak slodko i tak mile
Zostac tu dluzej nie moge to postanowienie
I choc bym chcial tu zostac juz go nie odmienie

Ale niech slowo kocham jeszcze raz usłysze
Niech je w sercu wyryje i w mysli zapisze...