Veritas lyrics

by S.P.E.C.





Dzieciak, co ty wiesz o paleniu?
Cale swoje zycie spedzasz przed klatka
Mowisz spale grama, smieszny dzieciak jestes
Ja spale 100kg i to do dwudziestej
Potem jeszcze troche materialu wrzucam bo
Noca czasem przygruntowy chwyci, wszyscy znaja to
O 8.30 przyjdzie Marian, zmieni mnie
Caly czas przeciez musi palic sie

Ciagle, cale zycie palimy
Koksu kiedy trzeba, do pieca dolozymy
EC Siekierki i EC Kaweczyn
To dzieki nam, dzieciak, cie zima nie meczy

Musi sie tu palic, koksu wiec dorzucam
Nic mnie nie obchodza wszelkie kataklizmy
Ja juz od lopaty mam na rekach blizny
Ale moja girlfriend mowi, ze to sexy u mezczyzny
Ludzie mnie szanuja, panie podziwiaja
Od szpadla mam naprawde w porzadku klatke
Mysle ze kiedys, tak sie pewnie stanie
Ze w osiedlowym klubie zrobia ze mna spotkanie

Ciagle, cale zycie palimy
Koksu kiedy trzeba, do pieca dolozymy
EC Siekierki i EC Kaweczyn
To dzieki nam, dzieciak, cie zima nie meczy

Kiedy ty dzieciak smazysz swoje baty
Ja chwytam lopaty
I choc czasami juz norma ledwie zipie
To caly czas sypie
Ale dobrze sie czuje, bo historie buduje
Taka mam zakminke, ze sie realizuje
Przed wyborami broszury przecwicze
Oddam glos na kandydata klasy robotniczej

Bo my ciagle, cale zycie palimy
Koksu kiedy trzeba, do pieca dolozymy
EC Siekierki i EC Kaweczyn
To dzieki nam, dzieciak, cie zima nie meczy

Bo my ciagle...